Polska PIŁKA AFEROWA. Przed "AFERĄ BURDELOWĄ" były dziesiątki innych
W tym tygodniu aż huczało po tym, jak "Super Express" opublikował zdjęcia czterech piłkarzy Legii Warszawa i reprezentantów Polski (Macieja Rybusa, Ariela Borysiuka, Artura Jędrzejczyka i Michała Kucharczyka), którzy zwycięski bój ze Spartakiem Moskwa fetowali w jednej z warszawskich agencji towarzyskich.
Jak jednak udowadnia historia, podobnych, a nawet poważniejszych afer w polskim futbolu było znacznie więcej. Piłkarze kadry wywoływali przeróżne skandale i w czasach wielkich sukcesów, i teraz, kiedy w rankingu FIFA wyprzedzają nas takie "potęgi", jak Libia czy Iran.
Tyle że kiedyś do wywołania afery wystarczyło... niewinne piwo (albo trzy)! Tak było przykładowo w 1962 roku, gdy trenerem reprezentacji był Ryszard Koncewicz, który podczas obiadu kadry po meczu z Czechosłowacją zauważył, że Lucjan Brychczy i Ernest Pohl zamówili sobie do obiadu piwo (w sumie wypili po trzy kufle). Nakazał piłkarzom odstawić alkohol, ale Pohl odparł, że nie jest szczeniakiem i piwo wypił. Zawodnicy zostali zdyskwalifikowani przez PZPN.
Śruba wykręcił niezły numer
Kolejne afery z udziałem reprezentacyjnych piłkarzy były już poważniejsze, chociaż dzisiaj też... mogłyby wywołać śmiech. W 1971 roku reprezentacyjny bramkarz Władysław Grotyński i skrzydłowy Janusz Żmijewski zostali przyłapani na przemycie... 1500 dolarów. Miało to miejsce przed rewanżowym meczem warszawskiej Legii z Feyenoordem w półfinale Pucharu Mistrzów.
Przed wylotem z lotniska Okęcie piłkarze kupili dolary i zamierzali przewieźć je do Rotterdamu, ale zostali złapani przez celników. Do Holandii wprawdzie polecieli, ale tam byli rozkojarzeni i nie pomogli Legii (przegrała 0:2). Siedzieć na szczęście nie poszli. Później "Śruba", jak mówiono na Grotyńskiego, wplątał się jednak w kolejną aferę: został złapany na szmuglowaniu złota. Tej wpadki już mu nie wybaczono i trafił do więzienia na Rakowieckiej.
Gadocha zrobił interes
Bohaterem większej afery był znakomity skrzydłowy reprezentacji Polski Robert Gadocha. Podczas mistrzostw świata w 1974 roku wziął on od Argentyńczyków łapówkę za pokonanie Włochów (z którymi Argentyna walczyła o drugie miejsce w grupie premiowane awansem). - Z tego, co wiem, uzbierano ponad 20 tysięcy dolarów i przekazano je Polakom, transakcję sfinalizował Hector Riala, asystent trenera... - opowiadał "Super Expressowi" Argentyńczyk Hector Vega Onesime, który pisał korespondencje z niemieckiego mundialu.
Polska pokonała Włochy 2:1, Gadocha odebrał 20 tysięcy dolarów, ale nie podzielił się z kolegami (którzy nic nie wiedzieli, że kolega Robert zrobił interes na boku). Potem Gadocha w "Super Expressie" próbował się wybielić, ale dowody wskazywały przeciwko niemu.
- Nie podam mu już ręki, jak on to mógł zrobić?! - wściekał się potem kolega Gadochy z kadry, Jan Tomaszewski, który ujawnił, że wtedy premia dla reprezentacji Polski za awans z grupy na mundialu wyniosła po 500 dolarów i 100 marek dla każdego z zawodników. Tylko Gadocha się obłowił.
Pijany Młynarczyk na lotnisku
Nie minęło zbyt wiele czasu, a w 1978 roku wybuchła kolejna afera, tym razem alkoholowa. Poszło o to, że reprezentacyjny bramkarz Józef Młynarczyk stawił się na lotnisku Okęcie, przed wylotem kadry na zgrupowanie na Maltę, kompletnie pijany. Wściekły selekcjoner Ryszard Kulesza kazał mu zostać w Warszawie, ale za kolegą wstawili się Stanisław Terlecki, Zbigniew Boniek i Władysław Żmuda.
- "Młynarz" miał mocną głowę, dla niego dwa litry wódki znaczyły to samo, co dla innych kieliszek szampana. Wtedy jednak mocno przesadził, bo upił się na niedługo przed wylotem. Na kadrę czekało wielu dziennikarzy, którzy chcieli przeprowadzić wywiad także z Młynarczykiem. Problem w tym, że razem z Władkiem Żmudą musieliśmy go trzymać, a głowa ciągle mu opadała. Wstawiliśmy się za nim, bo chcieliśmy, by leciał z nami - wspomina Terlecki w rozmowie z "Super Expressem".
Trener Kulesza ugiął się, ale i tak wspomniana czwórka została ukarana. A Kuleszę zwolniono.
Na "solówkę" z dziennikarzem
Skandali wywoływanych przez piłkarzy jeszcze przybyło w XXI wieku. Zaczęło się od tego, że w 2002 roku źle reagujący na krytykę Piotr Świerczewski podczas mundialu w Korei i Japonii wyzwał na "solówkę" dziennikarza (wówczas "Super Expressu") Cezarego Kowalskiego. Do pojedynku ostatecznie nie doszło, ale o sprawie długo było głośno.
Podobnie głośno było o pijackiej libacji Artura Boruca, Dariusza Dudki i Radosława Majewskiego po meczu z Ukrainą we Lwowie (sierpień 2008). Wszyscy zostali wyrzuceni z kadry przez selekcjonera Leo Beenhakkera, ale po niedługim czasie do niej... wrócili.
Jak się okazało, niczego nie nauczyło to dwóch innych reprezentantów, którzy dwa lata później w Krakowie urządzili pijacką imprezę po spotkaniu kadry z Australią. O 4 nad ranem Sławomir Peszko miał, zataczając się, wyjść z pokoju Macieja Iwańskiego, ale natknął się na kierownika drużyny Konrada Paśniewskiego i drugiego trenera Jacka Zielińskiego. Selekcjoner Franciszek Smuda obu z kadry wyrzucił, ale w tym roku wybaczył Peszce.
Bądźmy pewni. Polscy piłkarze jeszcze nieraz nas zaskoczą, bo to nie ministranci. Szkoda tylko, że nie zaskakują nas sportowymi sukcesami.
Zobacz także
| Data | Godzina | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 08.06.2012 | 18:00 | Polska | - : - | Grecja |
| 08.06.2012 | 20:45 | Rosja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 18:00 | Grecja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 20:45 | Polska | - : - | Rosja |
| 16.06.2012 | 20:45 | Czechy | - : - | Polska |
| 16.06.2012 | 20:45 | Grecja | - : - | Rosja |



