Smuda jest krok od Bundesligi
Franciszek Smuda z Lechem Poznań osiągnął bezprecedensowy sukces w historii polskiej piłki, ale wciąż ma to samo marzenie: chce trenować najlepsze niemieckie kluby.
Prowadzony przez Franciszka Smudę (60 l.) Lech jako pierwszy polski zespół przebrnął przez fazę grupową Pucharu UEFA. Franz przyznaje, że kosztowało go to bardzo dużo zdrowia i nerwów. Teraz chce odpocząć w swoim domu w Krakowie. Nawet żona w przygotowaniach do świąt nie wymaga od niego zbyt wiele.
- Zawsze byłem laikiem, jeśli chodzi o gotowanie i przyrządzanie potraw. Można nawet powiedzieć, że w kuchni jestem niepełnosprawny. Lepiej czuję się, pomagając w przedświątecznych zakupach i to tylko żona mi zleca - przyznaje Franciszek Smuda.
- Skoro nie możemy porozmawiać o smażeniu karpia, to pogawędźmy przedświątecznie o piłce. Odniósł pan z Lechem wielki sukces w Pucharze UEFA, ale właściciel klubu, pan Rutkowski, stwierdził, że albo Smuda zdobędzie z Lechem mistrza, albo pożegna się z panem.
- Ee... może coś takiego powiedział, ale mnie takie teksty nie interesują.
- A co pan sądzi o wypowiedzi Artura Wichniarka, że na Zachodzie nikogo nie interesuje, co osiągnie trenera Smuda w polskiej lidze. Dopiero gdy pokaże się w Europie, to wyrobi sobie markę.
- Dobrze powiedział. Dopiero gdy się zrobi wynik w Europie, to można dostać posadę w mocnym klubie. Zawsze chciałem i chcę nadal pracować w Bundeslidze. Miałem takie możliwości i propozycje, ale wówczas byłem związany kontraktem z polskim klubem. Niestety, nie miałem takiej oferty, gdy byłem trenerem do wzięcia.
- Po meczach Pucharu UEFA wyglądał pan na krańcowo zmęczonego. Jakby nie miał pan sił cieszyć się z sukcesu...
- To prawda. Nigdy nie narzekałem na zmęczenie i... nie narzekam. Mam dużo sił, ale ostatnio za bardzo to wszystko brałem sobie do serca. Obciążenie i stres tak mnie męczyły, że przed meczami pucharowymi budziłem się w nocy i nie mogłem spać.
Na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie, awansowaliśmy i teraz staram się zbyt dużo nie myśleć o piłce.
- Czeka was trudna wiosna. Będą kolejne wzmocnienia?
- Szefowie mają na to chęci, ale trzeba mieć też finanse. Lech nie jest klubem, który może mieć 30 piłkarzy na kontraktach, dwóch-trzech równorzędnych na jedną pozycję. Żadnego polskiego klubu na to nie stać.
- Pozyskaliście niedawno utalentowanego Handżicia i trzech innych piłkarzy z Bałkanów...
- Oni nie są gorsi niż Stilić czy Lewandowski, którzy przyszli pół roku temu. Ale trzeba czasu, żeby nabrali doświadczenia, wkomponowali się w zespół. Wzięliśmy kurs na pozyskiwanie młodych piłkarzy różnych nacji i trzymamy się tego. Nie chcę na razie tych nowych oceniać indywidualnie, bo i tak wszystko wyjdzie w praniu, czyli podczas treningów i meczów. Coś się nie sprawdzi i powiecie, że Smuda nie zna się na piłce (śmiech).
Zobacz także
| Data | Godzina | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 08.06.2012 | 18:00 | Polska | - : - | Grecja |
| 08.06.2012 | 20:45 | Rosja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 18:00 | Grecja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 20:45 | Polska | - : - | Rosja |
| 16.06.2012 | 20:45 | Czechy | - : - | Polska |
| 16.06.2012 | 20:45 | Grecja | - : - | Rosja |



