Jacek Bąk: To żona balowała i zdradzała - WYWIAD+SONDA
Anna Bąk (36 l.), żona Jacka (38 l.), 96-krotnego reprezentanta Polski, w wywiadzie dla "Super Expressu" opowiedziała o rozpadającym się małżeństwie, obarczając winą męża, który miał ją bić, zdradzać i zastraszać. Dziś Jacek Bąk przedstawia swoją wersję wydarzeń.
"Super Express": - Żona narzeka, że nie przychodzisz na rozprawy rozwodowe. Jeśli tak jest, to nie poprawiasz swojej sytuacji...
Jacek Bąk: - To bezczelne kłamstwo! Toczy się rozprawa rozwodowa i sprawa o podział majątku. Dwa razy byłem obecny. A gdy nie mogłem, przedstawiałem usprawiedliwienie. To jej nie było na ostatniej sprawie, przysłała tylko pracownicę.
- Oskarżyłeś żonę o zdradę, ale ona mówi, że powodem rozpadu małżeństwa była twoja niewierność...
- Jaka niewierność?! Niczego mi nie może udowodnić... Bo niczego nie było! Grałem we Francji, w Austrii... Pokus nie brakowało. Mogłem być z francuską aktorką lub z austriacką modelką. Ale nie chciałem! Co mnie trzymało przy tej kobiecie, jeśli nie miłość? Po co byłaby mi potrzebna?! Mogłem znaleźć i lepszą w łóżku, i bardziej atrakcyjną. Ale byłem głupi, bo kochałem Anię. Kupę czasu razem spędziliśmy, jednak okazuje się, że dobrze jej nie znałem. Ja byłem za granicą, a ona tu balowała. Mam w Lublinie swoich ludzi, dostawałem różne sygnały.
- To, że widzieli żonę z kimś na ulicy czy w kawiarni, nie świadczy o zdradzie...
- Ale tu nie chodzi o spotkanie na ulicy czy o picie kawy! Zgłaszają się do mnie ludzie, którzy są gotowi zaświadczyć, nawet w sądzie, że z nią spali. Jak będzie trzeba, to będą świadkami i nic za to nie chcą.
Przeczytaj koniecznie: Anna Bąk, żona Jacka Bąka: Byłam bita i zdradzana!
- Zarzuciłeś żonie, że ma czy miała kochanka. Podtrzymujesz to?
- Tak. Mogę nawet podać nazwisko. To lubelski adwokat, z bardzo bogatej rodziny.
- Sprawa waszego rozwodu wypłynęła niedawno, ale żona powiedziała nam, że pierwszy pozew złożyła już w 2001 roku. To prawda?
- Coś tam wtedy złożyła, ale potem wycofała.
- Poza niewiernością zarzuca ci znęcanie się nad nią i straszenie jej...
- Jakie znęcanie? W rodzinie są różne nieporozumienia, ale nigdy się nad nią nie znęcałem.
- Żona mówi, że w prokuraturze toczy się postępowanie przeciwko tobie w tej sprawie. To prawda?
- Tak, ale to o niczym nie świadczy. Te oskarżenia to bzdury.
- Byłeś wzywany w tej sprawie?
- Byłem, ale to nic nie oznacza. Jeśli teraz oskarżę cię, że mnie uderzyłeś, to też cię wezwą na przesłuchanie. To normalne. Najgorsze jest to, że z ukrycia mnie nagrywała - jak kryminalistę.
- Mówi, że nie miała innego wyjścia, bo policja jej nie wierzyła.
- Ale jakie bicie, jakie groźby?! Najpierw szykowała aparaturę do nagrywania, a potem mnie prowokowała. "Ty ch...", "Ty skur..." - tak się do mnie zwracała. A w nerwach człowiek zawsze coś odpowie... Kiedyś po pijaku złamała mi palec. I też miałem lecieć na policję? Skoro twierdzi, że tyle lat się nad nią znęcałem, to znaczy, że jest terminatorem, że to wytrzymała. Co by ją trzymało przy mnie? Pewnie pieniądze...
- Żona wyśmiewa twoje opowieści, że miała 300 par butów, torebek i biżuterię o wartości 1,5 miliona złotych...
- Nie, no ta kobieta jest szalona! Przyjedź do mnie do domu, to ci pokażę, jaką miała garderobę. Jestem facetem, a mam ponad 200 par butów. To ona nie mogła mieć trzystu? Łapie mnie za słówka. Może miała 200 par butów, a 300 torebek? Jakie to ma znaczenie? Niczego jej nie brakowało. A biżuteria... Dobrze wie, ile kosztują brylanty w Katarze, gdzie grałem i kupowałem jej prezenty. Płaciłem po 25-30 tysięcy euro za zegarki czy pierścionki. 1,5 miliona to i tak zaniżona wartość.
- Mówiłeś, że jest kiepskim przedsiębiorcą, ale żona odpowiada, że jej firma ma się dobrze, a długi ma to przedsiębiorstwo, które ty założyłeś z kuzynem...
- Przecież ona rządziła obiema firmami i wyszły z tego tylko długi. Kiedyś sprzedawaliśmy działkę, żeby spłacić te zaległości. Zostały z tego jakieś pieniądze, więc mówię: przekażmy je synowi, będzie miał na mieszkanie. Odmówiła, powiedziała, że chce te 100 tysięcy dla siebie. Co to za matka, co synowi nie chce pomóc?! Wiele lat mieszkała ze mną za granicą. Mogła zdobyć wykształcenie, uczyć się języków, dziś znałaby dwa lub trzy. Wolała się jednak wozić na moim nazwisku. Liczyły się tylko zabiegi upiększające. Pośladki, piersi, odsysanie tłuszczu. Efekt? Na mieście mówią, że wygląda jak Donatella Verscace. A o alkoholu już nie wspomnę. Butelka wina dziennie to była norma...
Zobacz także
| Data | Godzina | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 08.06.2012 | 18:00 | Polska | - : - | Grecja |
| 08.06.2012 | 20:45 | Rosja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 18:00 | Grecja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 20:45 | Polska | - : - | Rosja |
| 16.06.2012 | 20:45 | Czechy | - : - | Polska |
| 16.06.2012 | 20:45 | Grecja | - : - | Rosja |



