Boniek: Di Natale to żaden King Kong
Zbigniew Boniek (53 lata) wcale się nie martwi o wynik meczu Lecha z Udinese. "Zibi" twierdzi, że poznaniacy mają spore szanse, byle tylko nie wystraszyli się Włochów. Pierwszy mecz były piłkarz Juventusu zobaczy w Rzymie, w telewizji, ale obiecuje, że jeśli wynik będzie korzystny dla Lecha, to wybierze się do Udine na rewanż.
"Super Express": - W Poznaniu najbardziej obawiają się Antonio Di Natale, najlepszego napastnika Udinese. Da się go zatrzymać?
Zbigniew Boniek: - Nie przesadzajmy, Di Natale to żaden King Kong. Facet ma raptem 168 centymetrów wzrostu. Owszem, piłkarzem jest bardzo dobrym, ale nie takich się ogrywało. Tak naprawdę to Lech wcale nie stoi na straconej pozycji. Byle tylko nie wystraszył się Włochów. Niech gra swoje, bo za to ich lubię. Widziałem poznaniaków w meczach z Austrią Wiedeń i Feyenoordem. Nie kombinują, tylko idą cały czas do przodu. Tego samego oczekuję jutro.
- W czym Lech jest lepszy od Udinese?
- W pierwszym meczu ogromnym atutem będą poznańscy kibice. Ważne jest też to, że Lecha wesprze cała piłkarska Polska. Bo we Włoszech jest zupełnie inaczej. Tak naprawdę to poza kibicami Udinese tym starciem nikt się tu nie podnieca, nie ma nawet transmisji w ogólnodostępnym kanale. Na tym etapie pucharów są cztery starcia angielsko-włoskie i tymi meczami się żyje w Italii. Udinese jest w cieniu.
- Lech dopiero przygotowuje się do sezonu, a Udinese gra co tydzień. -Jak duże to ma znaczenie?
- Żadne. Po to miał Lech okres przygotowawczy, po to grał kilka sparingów, żeby być na jutro gotowy. Kiedyś Górnik Zabrze w marcu ograł Manchester City. Czyli, jednak można.
- Dla piłkarzy Lecha dodatkową motywacją będzie chyba szansa pokazania się na transferowym rynku, może jakiś włoski klub zwróci na nich uwagę.
- Nie chciałbym, żeby zrobiły się z tego Międzynarodowe Targi Poznańskie. Bo to ma być mecz, a nie targ. I niech broń Boże do głowy lechitom nie przychodzi myśleć w ten sposób, że to okazja, aby się wypromować. Kiedy ja grałem w Widzewie, myślałem o klubie, sobie, kibicach. A nie o tym, czy mnie ktoś kupi jak gola strzelę.
- Udinese zajmuje w tabeli Serie A 12. miejsce. Adekwatne do tego, co prezentuje?
- Nie, powinni być jednak o wiele wyżej. Oceniam ich tak na czwarte miejsce. Tyle że to zespół, który ma straszne wahania formy. Udinese potrafiło wygrać z Juventusem, ale jak będzie miało zły dzień, to z każdym może polec. Oby Lech trafił na to drugie.
- Strzelił pan kiedyś gola Udinese?
- Tak, trafiłem ich co najmniej raz. Ale to były inne czasy. Grałem w Juventusie i Romie, a te kluby Udinese raczej się nie bały, różnica była ogromna. To jakby porównywać Giewont z jakąś górką pod Warszawą.
- Będzie pan zaangażowany w ten mecz? Komentarz, wizyta w telewizji?
- Telewizję to ja sobie w domu włączę. Wezmę do ręki butelkę Lecha i będę kibicował Lechowi. Bardzo lubię Franka Smudę, więc życzę mu jak najlepiej. Niech pogoni tych Włochów!
Zobacz także
| Data | Godzina | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 08.06.2012 | 18:00 | Polska | - : - | Grecja |
| 08.06.2012 | 20:45 | Rosja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 18:00 | Grecja | - : - | Czechy |
| 12.06.2012 | 20:45 | Polska | - : - | Rosja |
| 16.06.2012 | 20:45 | Czechy | - : - | Polska |
| 16.06.2012 | 20:45 | Grecja | - : - | Rosja |



