Jestem delikatny
Można bić, kopać, podcinać, rzucać, dusić, zakładać dźwignie na stawy... Dużo łatwiej wyliczyć, czego w formule MMA nie można: uderzać głową, szczypać i gryźć. Wydawać by się mogło, że po takiej walce z pokonanego niewiele zostaje.
Niemal 38 lat na karku, ale serce wciąż młode. Paweł Nastula nie tylko nie schodzi z pola zmagań, ale rozpoczyna trzeci etap kariery w sportach walki. W sobotę wystąpi w Warszawie w głównym pojedynku Gali MMA (mieszanych sztuk walki). Zmierzy się z Japończykiem Kojim Kanechiką. Według podobnych zasad warszawianin w latach 2005-06 stoczył cztery walki pod egidą nieistniejącej już organizacji Pride. Wszystkie te pojedynki były bardzo brutalne.
To nie jest rzeź
- Ale nie mam po nich żadnych dolegliwości. Serio - zapewnia Nastula. - Dolegają mi natomiast wciąż urazy wyniesione z judo. Walki w MMA to nie jest żadna rzeź. Owszem, nie jest to sport dla każdego. Wymaga bardzo dużej odporności, czasami jest bardzo ciężko. Ale dlaczego uważa się, że jest w porządku, gdy walczą bokserzy, zapaśnicy czy karatecy, a jak wszystkie techniki zebrane są razem, to już nie?
Nastula to mistrz olimpijski w judo z Atlanty 1996.
- Kochałem judo i nadal kocham. Poświęciłem mu niemal całe dotychczasowe życie. MMA to coś innego. Podoba mi się, ale to jeszcze nie miłość. Raczej zauroczenie - zwierza się. - Podoba mi się, nawet fascynuje mnie. Dzięki temu mam co robić, a nie potrafię siedzieć bezczynnie w domu. A do tego nie ukrywam, że daje niezłe pieniądze.
W formule Pride Nastula zarabiał podobno ok. 20 tys. dolarów za pojedynek. Teraz wynagrodzenie będzie znaczne niższe. Gdyby zakończył sportową karierę, przysługiwałoby mu do końca życia świadczenie dla olimpijskich medalistów (obecnie ok. 2400 zł).
- Z tego nie utrzymałbym rodziny - nie ma wątpliwości.
Córka też chciała ćwiczyć
- Czy córki się o mnie martwią? Wręcz przeciwnie. Młodsza, 9-letnia Monika, założyła nawet ostatnio rękawice bokserskie i chciała ze mną ćwiczyć. A żona? Raz mówi, że jest za, a częściej, że jest przeciw - przyznaje Nastula. - Mówię wtedy, że przyjdzie chwila, gdy powiem "dość". Ale nie wiemy, kiedy. Nie jestem pewien, czy słusznie robię jeszcze startując, ale jest mi z tym dobrze.
Czy taki sport nie tłumi wrażliwości?
Zobacz także
| Data | Godzina | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 19.05.2012 | 20:45 | Bayern Monachium | 1 : 1 (3 : 4 k.) | Chelsea |



